panopticum
Strasznie polecamy
Szpital psychiatryczny w Cane Hill
Dodane przez: zbig, 21.09.2014, 09:14
W tamtym roku mój kolega rozpoczynał własny biznes z rodzaju "przechadzki po strasznych miejscach" w opuszczonym wiktoriańskim szpitalu zwanym Cane Hill. Na drodze stanęła mu cała armia urzędników. Papierkowa robota nie miała końca i całe przedsięwzięcie nigdy nie zostało urzeczywistnione. I całe szczęście. Ze względu na stan budynku tylko określone jego części mogłby być zwiedzane przez poszukiwaczy wrażeń. Okoliczni prostacy wielokrotnie podpalali budynek zupełnie niszcząc całe segmenty budynku. Tym samym naruszyli strukturę obiektu uniemożliwiając zwiedzanie niektórych szczególnie ciekawych korytarzy. Jednak część z pomieszczeń personelu i pacjentów była w całkiem niezłym stanie.

Sam jakoś nigdy nie interesowałem się szczególnie zjawiskami paranormalnymi więc szpital nie wzbudzał we mnie szczególnych emocji. W przeciwieństwie do mojego kolegi – chociaż chciał prowadzić ten biznes to najzwyczajniej w świecie bał się chodzić do opuszczonego szpitala w pojedynkę. Miałem z tego całkiem niezły ubaw. Za każdym razem kiedy tam chodziliśmy odstawiałem teatrzyk udając, że jestem opętany albo słyszę głosy itd. Pewnego wieczora przestraszyłem go nieco za mocno. Schowałem się pod łóżkiem jednego z pacjentów a kiedy się odwrócił myślał chyba, że po prostu wyparowałem. Niemal się wtedy posikał ze strachu. Kiedy wyskoczyłem żeby go przestraszyć zrobiło mi się głupio. Miał łzy w oczach. Wtedy rzucił mi wyzwanie.

Założył się ze mną że nie wytrzymam kilku godzin sam w opuszczonym szpitalu. Oczywiście przyjąłem zakład. I teraz żałuję.

Nadchodziła godzina 18:00 i robiło się coraz ciemniej. Tom (mój kolega) właśnie wychodził.

- Tylko się nie posraj w gacie geju. – powiedział zanim wszedł do samochodu

- Ta… Nie zesraj się lepiej jak będziesz wracać sam samochodem – odpowiedziałem.

Zrobił wymuszony uśmieszek i odjechał. Wszedłem z powrotem do szpitala. Miałem w pełni naładowany telefon, sygnał był mocny więc byłem szczęśliwi że będę mógł korzystać z Internetu. Dochodziłą godzina 20. Wszędzie panowała cisza kiedy usłyszałem zachrypiały głos gdzieś z pomieszczenia:

- Cześć

Muszę przyznać, że prawie się posrałem. Zupełnie zamarłem.

- Cześć – znowu ten sam głos.

- Yy.. cześć – odpowiedziałem

- Co tutaj robisz? – odpowiedział głos. Zawierał w sobie pewną nutkę groźby. Trzęsło mną ze strachu i wtedy to zauważyłem. Na ścianie, naprzeciw mnie, tuż nad poziomem mojej głowy zawieszony był interkom. Stamtąd pochodził głos. Pomyślałem od razu ‚A to cwaniaczek’. Byłem pod wrażeniem. Tom ewidentnie testował na mnie plan jednej ze swoich wycieczek. Pomyślałem, że zagram z nim w tę grę, bez wątpienia wymyślił jakąś szaleńczą postać, która ma mnie wystraszyć. W sumie chciałem też żeby biznes mu się udał więc pomyślałem, że nie zaszkodzi jak trochę poćwiczy.

Zacząłem rozmawiać z Tomem. Powiedział mi, że ostatnio napadł na jakiś dom, porwał całą rodzinę i zabrał ich do tego właśnie szpitala psychiatrycznego. Chciał przeprowadzić na nich operację. Potem usłyszałem inny głos. Głos kobiety. Była przerażona i błagała o litość. Było to naprawdę niepoojące. Tom wykonał kawał niezłej roboty, chyba zatrudnił nawet aktorów. Wtedy powiedział, że rozpoczyna operację. Cały czas opisywał co robi członkom rodziny ale ledwo to słyszałem co mówi przez ciągłe krzyki i błagania o pomoc. Kiedy zaczął opowiadać o tym jak beszcześci zwłoki dziecki kazałem mu po prostu przestać. Ludzie nie będą chcieli tego słuchać.

Wtedy ucichł i nie powiedział już ani słowa więcej. Spróbowałem jeszcze zagadać ale nie odezwał się. Wydawało mi się, że go uraziłem. Muszę przyznać, że podszedł do sprawy bardzo poważnie i oprócz motywu nekrofilii poszło mu to całkiem nieźle.

Ocknąłem się rano, obudził mnie dźwięk nadjeżdżającego samochodu. Wyszedłem z budynku i spotkałem Toma. Patrzył się na mnie ze sceptycznym spojrzeniem.

- Było trochę strasznie, nie? – zapytał.

- Och tak… przerażająco szalony draniu – odpowiedziałem.

Odpowiedział mi uśmiechem i weszliśmy do budynku.

- Było na tyle dobrze na ile mogło – zacząłem – od razu zauważyłem interkom, powinieneś go chyba lepiej ukryć zanim zaczniesz oprowadzać tu ludzi.

- Interkom? O czym ty mówisz? Brałeś coś?

- Nie zgrywaj idioty. Twój wymyślony świr gadał ze mną przez północy przez ten właśnie interkom – powiedziałem mu wskazując palcem.

Tom podszedł do ściany. Przyjrzał się uważnie.

- To nie jest interkom. To wentylacja prowadząca do drugiego pokoju.

---

Miejsce to istnieje naprawdę. Tu możecie zobaczyć jak wygląda: http://straszne-historie.pl/galeria/8543
Pytania? Sugestie? Komentarze do pracy autora?
Zobacz też:
Wiem ze jest godzina 3 w nocy, ale jak zwykle boję się zasnąć. Chcialabym Wam opowiedzieć moją historie, a przy okazji przytoczyć przyczyny mojej bezsenności. A więc, kilka lat temu przeszlam przez piekło, zaczelo sie od zwyklej anemii, potem kompletny brak apetytu. Siniaki na ciele nie wiadomo skąd, w koncu...
Czytaj dalej
Strona Straszne-Historie.pl do poprawnego działania wykorzystuje pliki typu Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz na to zgodę.
Jeśli lubisz takie rzeczy jak: horror, creepypasta, książki, filmy, gry komputerowe, opowiadania z gatunku horrory to Straszne-Historie.pl to strona dla Ciebie. Nasze opowiadania potrafią wciągnąć i przestraszyć lepiej niż filmy horror oraz książki grozy.