panopticum
Strasznie polecamy
Kilka krótkich opowieści: Materac
Dodane przez: mr_donut064, 17.02.2017, 15:00
Panopticum
Zanim zaczniemy snuć historię, która przydarzyła się pewnemu mężczyźnie o jakże dźwięcznym imieniu Kidoro, musimy ustalić jedno. To nie jest imię japońskie, chińskie, ani nawet azjatyckie. W zasadzie, jest to imię bardzo unikalne, nadane Kidorze przez jego rodziców, których dziadkowie pochodzili z Madagaskaru. Tym samym, skoro już wyjaśniliśmy, skąd na pewno nie pochodzi imię Kidory, możemy przejść do tego, co mu się przytrafiło.

Otóż Kidora był człowiekiem, którego w życiu spotkało niesamowite szczęście - otóż jego rodzice, mimo dosyć egzotycznego pochodzenia, byli bogaczami. Pisząc bogaczami, mam na myśli, że byli naprawdę, naprawdę bogaci. Tak bogaci, że po ich śmierci Kidora mógłby nie pracować do końca życia, żyjąc jak król. Niestety, nasz bohater był niesamowitym skąpcem, który mieszkał w średnim nowojorskim mieszkaniu umeblowanym najtańszymi przedmiotami, jakie udało się mężczyźnie znaleźć na targach. Wchodząc tam, nikt by nie pomyślał, że jest to mieszkanie istnego milionera.

Taki jednak był styl bycia Kidory, więc kiedy jego niezbyt wygodne łóżko się rozleciało, postanowił udać się na targ i znaleźć sobie coś innego do spania. Po istnych godzinach biegu za okazją udało mu się odnaleźć prawie nowy, nadmuchiwany materac, a do tego w przystępnej cenie. Jak możecie sami ocenić po tytule, nie był to zwykły materac.

Po powrocie do mieszkania mężczyzna, przy użyciu pompki ręcznej, nadmuchał swój nowy zakup. Posłał nowe łóżko i spoglądał na nie z zadowoleniem, gdy - ku jego zdziwieniu - coś zaczęło się ruszać pod warstwą koców. Kidoro może i był skąpy, ale sprawy higieny były dla niego rzeczą najwyższej wagi, więc jeżeli okazałoby się, że materac jest nosicielem jakiegokolwiek robactwa, wybrałby się z nim z powrotem na targ.

Zdjął z materaca wszystko, co na nim było i pogładził go lekko. Nie poczuł nic, nie dostrzegał też żadnego ruchu pod jego powierzchnią. Wytrząsnął koce, ale one też były czyste. "Co to w takim razie było?", pomyślał. Kucnął nad materacem i począł się mu przyglądać, kiedy nagle…

BUM! Czyjaś ręka uderzyła w materac. Od środka. Trwało to niecałą sekundę, ale Kidoro był w stanie zauważyć zarys ludzkiej dłoni odbijający się w napiętym materiale. Odskoczył przerażony, ale zjawisko się nie powtórzyło. Bardzo ostrożnie, trzęsącymi się rękoma dotknął materaca, po czym nacisnął na niego. Wszystko było tak, jak być powinno. Trwał tak przez chwilę, upewniając się, czy to aby na pewno nie było przywidzenie, ale kiedy nic się nie wydarzyło, dał za wygraną. Zrzucił wszystko na przemęczenie i niewyspanie - tak, to na pewno musiało być to.

W nocy jednak przestał w to wierzyć. Kiedy próbował zasnąć, jakiś niezidentyfikowany dźwięk począł dochodzić z materaca. Kidoro leżał, sparaliżowany strachem. Spróbował wsłuchać się w odgłos i określić go, udało mu się to jednak dopiero po dłuższej chwili.

To był ludzki oddech.

Tego było już za wiele. Kidoro wyskoczył ze swojego prowizorycznego łoża i oparł się o ścianę, żeby spróbować się uspokoić. Znów - powoli podszedł do materaca, tym razem jednak w celu odkręcenia wlotu powietrza. Eter powoli zaczął ubywać, a mężczyzna nasłuchiwał. Po chwili usłyszał czyjś głos dochodzący z wewnątrz. Próbował się wsłuchać, ale nie potrafił. Dźwięk uciekającego powietrza był zbyt głośny. Kidoro przyłożył ucho do wylotu.

Zaczęło się dziać coś dziwnego. Powietrze, wylatujące jak dotąd z materaca, poczęło wracać do środka z niesamowitą siłą. Mężczyzna spróbował się czegoś złapać, ale pęd powietrza był zbyt silny. Mały uprzednio wylot teraz miał wielkość tunelu kolejowego, a Kidoro nieubłaganie się do niego zbliżał. Zanim wpadł w czarną otchłań materaca, zobaczył, że ktoś go mija, wylatuje w drugą stronę. Nie zdążył jednak zareagować, bowiem wichura wepchnęła go do środka, a otwór znów wrócił do swojej początkowej wielkości.

Mężczyzna, który minął się z Kidoro, siedział oparty o ścianę, dysząc ciężko. Kiedy już ochłonął, złapał za materac i wyrzucił go przez okno.

– Nie chcę nigdy więcej tam wracać – powiedział do siebie.







_________________________________________________________________
Kolejne opowiadanie z cyklu "Kilku krótkich opowieści":
http://straszne-historie.pl/story/14246-Kilka-krotkich-opowiesci-GPS
_________________________________________________________________
Jeżeli jesteś zainteresowany moją dalszą twórczością, bądź chcesz być na bieżąco ze wszystkimi nowymi materiałami odwiedź mój Fanpage:
https://www.facebook.com/mrdonut064?fref=ts
______________________________________________________________ Panopticum
Pytania? Sugestie? Komentarze do pracy autora?
Zobacz też:
Ola wcale nie od tak dawna mieszkała tylko z mamą.

Agnieszka i Artur wzięli rozwód, po tym, gdy okazało się, że on zatajał przed mamą Oli i Olą swoją chorobę psychiczną. Ostatecznie wylądował w jakimś szpitalu psychiatrycznym, na zamkniętym oddziale. Był drugim mężem Agnieszki, tata Oli zmarł, gdy była mała. Ola...
Czytaj dalej
Strona Straszne-Historie.pl do poprawnego działania wykorzystuje pliki typu Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz na to zgodę.
Jeśli lubisz takie rzeczy jak: horror, creepypasta, książki, filmy, gry komputerowe, opowiadania z gatunku horrory to Straszne-Historie.pl to strona dla Ciebie. Nasze opowiadania potrafią wciągnąć i przestraszyć lepiej niż filmy horror oraz książki grozy.