Strasznie polecamy
NIEOCZEKIWANY OBRÓT SPRAWY
Dodane przez: mike, 10.09.2017, 15:40
Na płaskim dachu jednej z kamienic, skryty w mroku i przyczajony za kamienną, rzeźbioną balustradą siedział mężczyzna. Obserwował on przez lornetkę noktowizyjną okna mieszkania z naprzeciwka. Szczęśliwie księżyc skryty był za chmurami toteż okolicę spowijała ciemność. Zegar na pobliskiej katedrze oznajmiał północ. Siedział tu już dobre cztery godziny, nienawidził tej części swojej pracy ale było to zło konieczne. Miał już na dziś odpuścić i iść do mieszkania kiedy do obserwowanego mieszkania weszły dwie osoby. Jedna była "niebieska" co oznaczało jedno.
- Mam cię - pomyślał mężczyzna wyciągając specjalny składany karabinek i rozstawiając go przed sobą. Sytuacja w mieszkaniu rozkręcała się, panienka mężczyznę w kierunku łóżka, musiał się śpieszyć gdyż cel niekoniecznie musiał lubić dłuższą grę wstępną. Wycelował w "niebieską sylwetkę" w najdogodniejszej chwili, pociągnął za spust. Pocisk wystrzelił z cichym bzyknięciem tłumika, rozbił szybę czysto, i trafił cel. Z mieszkania wydostały się wrzaski bólu i histeryczny krzyk przerażenia. Odległość jaka dzieliła kamienice nie była wielka, sprawny akrobata mógł z łatwością tam się przedostać. Mężczyzna zostawił karabinek, nie chował go, nie było czasu. Podniósł się i biorąc rozbieg wybił się czupkami palców od kamiennej galeryjki, sprawnie wylądował w pokoju. Dziewczyna będąca w szoku uciekła z przerażeniem z mieszkania. Na jego szczęście okolica nie posiadała dobrej renomy, toteż nikt nie zwróci uwagi na rozhisteryzowną dziwkę. Jego cel właśnie próbował się podnieść.
- Dziwka? Serio? Proszę Cię, nie miałeś kogo innego do wyboru? - wyprowadził cios w kierunku mężczyzny, trafiając go w szczękę, sprowadzając go na podłogę.
- A ty musiałeś się wtrącić? - wysyczał nienawistnie pokazując kły - Już prawie była moja tylko musiałeś mi przerwać ty sukinsynu - leżał na podłodze, nie próbował wstać, zresztą nie mógł bo kula tkwiąca w jego nodze skutecznie mu to uniemożliwiała. Zwłaszzcza że to nie była zwykła kulka.
- Nie radzę ci wykonywać gwałtownych ruchów bo to tylko więcej bólu dla Ciebie -uśmiechnął się łowca - to specjalne kule, poświęcone...prawda że skuteczne? O..i w jakim miejscu jesteś, za kilka godzin wstanie słońce, oczywiście jak ładnie poprosisz to przebiję ci serce kołkiem, szybka śmierć w porównaniu z tym co cię czeka – uśmiechnął się kpiąco. Wampir nie spuszczał z niego nienawistnego spojrzenia,wpatrywał się tępym wzrokiem w okno.
- Ile masz lat, co? Trzydzieści? Pięćdziesiąt? - zapytał łowca patrząc na wampira, wyglądał na dwadzieścia, ale to w końcu wampir więc może miał i dwadzieścia ale jak długo.
- A co Cię to obchodzi? - prychnął - zabij mnie i miejmy już spokój.
Mężczyzna spojrzał na niego, nie zależało mu?
- Mamy kilka godzin, możemy porozmawiać - zaproponował łowca.
- Mam czterdzieści pięć lat, zadowolony?! - wrzasnął kierując na niego wzrok.
- Jak to się stało? Że jesteś?..no wiesz - zapytał.
Wampir spojrzał na łowcę, nie rozumiał tego...może go teraz zabić chociaż najpewniej oczekuje aż słońce załatwi robotę, po co chce rozmawiać. Absolutnie tego nie rozumiał. Ale w sumie nic nie miał do stracenia, mógł z nim porozmawiać.
- Wiesz...kumpel mnie kiedyś zaprosił na imprezę w akademiku, było fajnie tylko okazało się że to było bractwo wampirów no i...nie zdążyli mnie wypić do końca przed świtem bo przebalowali trochę...a potem ktoś mi podał swoją krew do wypicia i bach...wampir jak się patrzy. - skrzywił się - Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
Mężczyzna spojrzał na wampira, nie chciał tego jak te niektóre nastolatki opętane jakimś "Zmrokiem", był ofiarą ale stanowił teraz zagrożenie dla ludzi.
- Dlaczego dziwka? Mogłeś dorwać każdą... - zapytał. Był ciekaw czy poluje tylko na nie, niektóre wampiry zyskują po pewnym czasie fetysz związany z krwia, jedne piją krew dzieci, inne blondynek niektóre sięgają po księży...to tak jak ludzie i ulubiony alkohol. Są tacy co zadowolą się jakimś sikaczem z marketu, niektórzy wolą wino a inni wódkę lub whisky. O gustach się nie dyskutuje. Wampir spojrzał na łowcę, westchnął.
- Wiesz...nie poluję tylko na dziwki, w zasadzie staram się tego nie robić ale jeżeli bym tego nie zrobił, niedługo bym dostał odpał i zacząłbym zabijać, wyszłaby ze mnie tak zwana bestia. - skrzywił się ponownie tej nocy - Poza tym raczej poluję na złodziei i przestępców. Jeżeli zabijam niewinnego człowieka to tylko i wyłącznie z głodu. Ale mam po tym kurewskie wyrzuty sumienia.
Wampir znów wbił spojrzenie w okno i teraz on zadał pytanie
- A ty... - łowca podniósł głowę zainteresowany - Masz rodzinę? Ten spojrzał na niego z westchnięciem.
- Nie, nie mam...nigdy nie miałem, wiesz...powziąłem pewną misję, nie chcę ryzykować że wampiry zemszczą się na niej - zaczął - Mój przyjaciel tak skończył, wiesz jakie to kurewskie uczucie, w dzień po pogrzebie isć wykopywać ciało swojego syna, tylko po to żeby sprawdzić czy leży w trumnie? - Ja nie zamierzam ryzykować.
Wampir kiwnął głową ze zrozumieniem.
- Ja zabiłem swoją rodzinę, przyszedłem po prostu do domu i ich wyrżnąłem, nie umiałem tego kontrolować, zamordowałem moją rodzinę - westchnął ciężko.
Siedzieli długi czas w milczeniu, obaj mieli w głowie mętlik po tej krótkiej rozmowie. Jeden nie dostał wyboru, drugi miał go cały czas. Słońce zaczęło pojawiać się na horyzoncie. Mężczyzna wstał i podszedł do wampira, ten nie oponował, nie błagał..czekał. Łowca sięgnął do jego nogi i wygrzebał palcami kulkę.
- Idź...jesteś wolny - łowca zebrał swoje rzeczy i podszedł do okna.
- Dziękuję - pożywię się jakimś szczurem żeby przetrwać do nocy - wampir podniósł się i zszedł w dół klatki schodowej, do piwnicy gdzie miał kryjówkę.
Łowca patrzył jak słońce leniwie wynurza się zza horyzontu aż oświetliło jego twarz. Wyszedł z budynku a następnie poszedł po zostawiony karabin. Złożył go i spojrzał na mieszkanie gdzie wydarzyła się cała historia. I chociaż to był pierwszy raz kiedy się zlitował, nie żałował tego. Przyjął to do swoich niepisanych reguł. Ostatni raz spojrzał na budynek i odszedł w swoją stronę.
Pytania? Sugestie? Komentarze do pracy autora?
Zobacz też:
Kiedy miałem dwanaście lat doszedłem do wniosku, że wszyscy na świecie włączając w to moją własną rodzinę są przeciw mnie. Nigdy nie byłem problematycznym dzieckiem ale rodzice traktowali mnie jakbym takim był.

Na przykład codziennie musiałem być w domu o 17:00. Sprawiło to, że mój „czas zabawy” na zewnątrz z kolegami...
Czytaj dalej
Strona Straszne-Historie.pl do poprawnego działania wykorzystuje pliki typu Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz na to zgodę.
Jeśli lubisz takie rzeczy jak: horror, creepypasta, książki, filmy, gry komputerowe, opowiadania z gatunku horrory to Straszne-Historie.pl to strona dla Ciebie. Nasze opowiadania potrafią wciągnąć i przestraszyć lepiej niż filmy horror oraz książki grozy.