Strasznie polecamy
Bezdomny Pułkownik
Dodane przez: ghostwriter, 6.01.2017, 22:50
Spotkałem się z kumplem, żeby odreagować maturki i rozstanie ze swoją dziewczyną. Nic ciekawego bilard, kilka piwek, dłuższa pogawędka o religii i polityce. Otrzymałem kilka rad od kumpla w sprawie swojej ex, jednak miałem je głęboko w dupie. Nie powiedział mi nic, co w jakikolwiek sposób miałoby zmienić mój stan emocjonalny i lekką depresję spowodowaną zakończeniem kilkuletniego związku. Byłem wściekły, okazało się, że ona spotykała się z innym kilka miesięcy przed naszym zerwaniem. Na początku było na prawdę ciężko, jednak z biegiem czasu coraz bardziej miałem na to wyjebane. Wśród znajomych jestem znany jako wielbiciel czarnego humoru i osoba, która średnio przejmuje się sprawami przyziemnymi.

Kilka piwek zamieniło się w popijawę, co poskutkowało cięższym stanem. Około godziny trzeciej pożegnałem się ze swoim kolegą i ruszyłem w stronę mieszkania. Ulice były puste, kilka samochodów zaparkowanych pod starymi kamienicami, kilku dresów stojących w bramach i światło z latarni przebijające się przez gęste kłęby ciemności unoszącej się dookoła mnie. Wszystko razem tworzyło klimat niczym z taniego horroru o żałosnym zabójcy w taniej, plastikowej masce.

Przechodząc przez ulice, wchodziłem w teren, którego szczerze nienawidziłem, ze względu na dwie opcje wyboru drogi do domu. Pierwsza, która oferowała mi bezpieczną drogę główną ulicą mojego małego miasteczka, i druga, prowadząca przez stare bloki, mały staw i opuszczony budynek jakiejś fabryki, obok której znajdowały się opuszczone budynki. Najstraszniejszy jednak był moment, w którym przechodziłem przez korytarz, po bokach którego znajdowały się dwu, może trzy metrowe murki. W mojej wyobraźni wyglądały jak kraty więzienne, w razie zagrożenia nie byłbym w stanie wspiąć się na nie i uciec. Jednak upojenie alkoholowe dało mi się we znaki i jako "samiec alfa" stwierdziłem, że nic nie wywoła u mnie lęku i jestem w stanie przeciwstawić się każdemu zagrożeniu, które może mnie spotkać, więc wybrałem drogę przez stare blokowiska, staw i ten jebany długi korytarz. W tej chwili jestem pewien jednego - ten korytarz do końca życia będzie mnie prześladował. Nie ze względu na to jak wyglądał, a przez to, co lub kogo w nim spotkałem.

Wyglądało to mniej więcej tak: będąc już w połowie drogi, zobaczyłem przed sobą wywrócone wózki sklepowe, trochę śmieci i kogoś, kto siedział na jednym z wózków. Na początku moją pierwszą myślą było:
- Przecież to tylko śmieci, jakiś worek, który swoim kształtem przypomina człowieka, albo jakiś menel, który najebany bardziej niż ja siedzi zezgonowany i rzyga pod siebie.

Przeraża mnie sam fakt jak bardzo się w tamtym momencie myliłem. Im bliżej byłem tej osoby tym bardziej byłem przerażony. Zauważyłem, że jest okropnie brudny, nie potrafiłem stwierdzić, czy jest ubrany, czy brud, który przez lata osadził się na jego ciele, jest jego odzieniem. Jego włosy wyglądały jak wielkie, czarne dżdżownice, które wydawały się ruszać mimo tego, że ich pan siedział nieruchomo. Zbliżyłem się do niego na około 2 metry. W tym momencie zamarłem. Jego ubranie dzięki brudowi, który osadził się na nim, wyglądało jak zbroja przeklętego rycerza. Brud na jego włosach lśnił niczym posoka wylewająca się z podciętego gardła. Jednak najbardziej przerażające były jego oczy. Puste, bez duszy i życia, wydawało mi się, że gdybym przyjrzał im się bardziej, zobaczyłbym wszystkie koszmary naszego świata. Stałem tak kilka minut i w pewnym momencie on podniósł swoją głowę i spojrzał prosto w moje oczy, po czym powiedział:
- Witam, jestem pułkownik Boegels.
Kurwa, że co? Co to miało znaczyć, spodziewałem się, że wyciągnie tasak lub coś bardziej zjebanego i zacznie próbować mnie tym gównem zadźgać dla kilku złotych, które zostały mi po libacji z moim najlepszym kumplem. Byłem okropnie zmęczony, odpowiedziałem mu tylko ciche:
- Cześć, co tutaj robisz?
NA JEGO JEBANEJ BRUDNEJ TWARZY ZAGOŚCIŁ WYŁĄCZNIE NIEŚMIAŁY UŚMIECH. Przerażenie, które mnie obejmowało było bliskie spowodowania wodospadu wymiocin. Pułkownik Boegels odpowiedział:
- Nie rozmawiajmy o mnie, ja jestem tylko bezdomnym pułkownikiem. Ważne jest to dlaczego akurat tą drogę wybrałeś do domu? Czyżby rozstanie z dziewczyną wywołało u ciebie skryte pokłady bohaterstwa? A może upojenie alkoholowe za bardzo wdało Ci się we znaki i miałeś głęboko w czterech literach, którędy wrócisz do domu, chciałeś aby zajęło ci to jak najmniej czasu?

Wyobraźcie sobie, będąc pijanym, powrót do domu, wybieracie krótszą drogę i spotykacie gościa, który wie o was wszystko, co działo się w przeciągu kilku dni. Przerażenie zniknęło, pojawiło się potężne wkurwienie, wykrzyczałem mu w twarz:
- Czego ode mnie chcesz, jebany żulu? Dam Ci wszystkie monety jakie mam w portfelu, tylko odpierdol się ode mnie! Rozumiesz?!

W tym momencie on wstał, dałbym sobie rękę uciąć, że słyszałem jak jego ubranie odkleja się od wózka sklepowego. Będąc w pozycji stojącej, popatrzył mi się prosto w oczy i powiedział:
-Jesteś niemiły, ale rozumiem to. Wiem o tobie więcej, niż możesz sobie wyobrazić. Pamiętasz kolonie w 5 klasie podstawówki? Pamiętasz mężczyznę, który pojawiał się w każdym momencie, w którym byłeś choć na chwilę sam? Mogła to być nawet sekunda, ale Ty kątem oka zawsze mnie zauważałeś. Czułeś moją obecność. Chcę ci pomóc, jestem twoim stróżem, wysłanym po to, abym przekonał cię do wykonania rozkazów Pana. Uwierz mi, że ...

Decyzja, która podjąłem, nie zajęła mi dużo czasu. Ten przerażający facet kończył wypowiadać swoje ostatnie słowa, gdy ja zacząłem biec najszybciej jak tylko potrafiłem w stronę bezpiecznego azylu, którym był mój dom. Wybiegłem na ulicę, światła latarni jak nić Ariadny wskazywały mi drogę do domu... Prawie zapomniałem, jakimś cudem zdążyłem zrobić zdjęcie temu czubkowi przed tym, jak zacząłem z nim rozmawiać.
Zobaczcie sami: https://postimg.org/image/5jo4gaasz/
Pytania? Sugestie? Komentarze do pracy autora?
Zobacz też:
Pomimo późnej godziny w kasynie przy Bay Street wciąż paliły się światła. Przestronne wnętrze lokalu wypełnione było ludźmi siedzącymi po trzech, czterech przy stolikach. Na blacie każdego ze stołów spoczywały ułożone w schludne stosiki żetony służące jako wymienialna waluta. Poker. Gdyby gry karciane miały swojego króla, bez wątpienia zostałby nim...
Czytaj dalej
Strona Straszne-Historie.pl do poprawnego działania wykorzystuje pliki typu Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz na to zgodę.
Jeśli lubisz takie rzeczy jak: horror, creepypasta, książki, filmy, gry komputerowe, opowiadania z gatunku horrory to Straszne-Historie.pl to strona dla Ciebie. Nasze opowiadania potrafią wciągnąć i przestraszyć lepiej niż filmy horror oraz książki grozy.